Archiwum 21 czerwca 2005


cze 21 2005 Gasnaca swieca...
Komentarze: 0

Zastanawialiscie sie dlaczego swieca nie ogrzewa swoim plomieniem wiecznie? Dlaczego wosku starcza na jakis czas, a potem nie zostaje juz nic co utrzymuje plomien? Co nie pozwala by przeminal blask swiecy? Czas ponagla swiece. Powoli aczkolwiek systematycznie dopelnia swego dziela... Kazda splywajaca kropla wosku to jej lza... Tak, lza... Tak jakby wiedziala, ze niedlugo nie zostanie po niej nic. Wie i dlatego placze. Jej blask niesie ze soba radosc, cieplo, ale nie na wieki... Znika w oczach. Blednie. Jej potega maleje z kazda chwila, lez coraz wiecej na jej spodzie. Tylko czy ona tak naprawde musi przestac swiecic? Czy nie ma takiej mozliwosci by trwala wiecznie, by mogla istniec? Swiecic... Byc... Czy my mozemy to zmienic, zatrzymac jej placz? Splywajacy wosk... Placz, gasnacej w swoim wlasnym swietle swiecy...

xthug : :